LBA 2

Hej! Witam was w ostatnim już poście na tym blogu. Dziś o godzinie równej 21:30 blog zostanie przeniesiony na adres: martyna-bloguje.blogspot.com. Zaczynam od nowa z adresem i nazwą mam nadzieję już nie bardzo podobną do mojego bloga. Przenosząc bloga równocześnie pokazuję wam ,że nie zależy mi na komentarzach i obserwacjach :). Gdy o 21:30 wpiszesz adres tego bloga już automatycznie przeniesie cię na nowy adres. O  tej godzinie również pierwszy post! Za 1 miesiąc przenoszenie zostanie usunięte i można będzie wejść na bloga i zobaczyć jak dotąd wszystkie posty na tym blogu. Jezu trochę się rozpisałam. Przechodząc już do tematu postu zostałam drugi raz nominowana do LBA ! Tym razem przez Wiktorię :) Zaczynajmy!
1. Masz ulubiona przytulankę?
Oprócz mojego kota (prawdziwego) to nie :D
2. Co uwielbiasz podrzerać w wolnych chwilach?
Nie mam jakiejś ulubionej rzeczy
3. Jakies osiagniecia sportowe?
Kilka w tańcu m.in. 3 miejsce w Polsce w Hip-Hop dla naszej grupy (to było w trzeciej klasie) i sztafeta 4x100m 2 miejsce w.woj.Śl.
4. Gdzie chciałabyś pedzić wymarzone wakacje?
Malediwy
5.  Chciałabyś mieć kolejnego bloga?
Oprócz tego co mam (Pamiętajcie pod innym adresem będę ta sama ja i posty w tym samym stylu!) Właśnie pracuję nad blogiem z opowiadaniami FanFiction
6. Która postać z wybranej przez Ciebie książki najlepiej do Ciebie pasuje?
Główna bohaterka Delirium
7. Umiesz mostek lub stanie na rekach???
Tak. I to i to :)
8. Co bys chciala w sobie zmienic? Charakter lub wyglad.
Nie wiem. Chcę być wyższa to na pewno, a z charakteru musiałabym się zastanowić.
9. Ulubiona pora roku?
 Lato
10. Jestes wariatka/ wariatem? Jak bardzo?
Bardzo,bardzo !

A teraz moje nominacje ..... których nie ma! Nie znam osób mało znanych które mogłyby się przez to wybić .Nie mam pomysłu kogo nominować więc nie nominuję i pytań także nie zadaję ;)

Wakacje nad Bałtykiem 2015

UWAGA!!! DUŻO ZDJĘĆ !!!

Witajcie kochani! Wróciłam właśnie po najdłuższej niezapowiedzianej przerwie na tym blogu. Przed wczoraj wróciłam z nad morza i o tym właśnie głównie będzie ten post. Ale na początku. W lipcu miałam bardzo dużo wolnego czasu i nadrobiłam z oglądaniem blogów. Trafiłam na blog Pisane pasją by Steffy. Nazwa bardzo podobna do mojego bloga i w dodatku dziewczyna ma to samo imię ;-;. Po zobaczeniu jej bloga postanowiłam ,że muszę zmienić mojego ,ponieważ wiele ludzi może stwierdzić ,że nie miałam pomysłu na nazwę więc wzięłam ją od innej blogerki. Nie chcę by tak było więc przenoszę mojego bloga na inny adres ale na jaki dowiecie się w następnym poście w którym również będzie data i dokładna godzina otwarcia bloga :).  Przepraszam was bardzo za utrudnienia ale wiem ,że jesteście wyrozumiali i zrozumiecie.

  Nad morze pojechaliśmy 19 lipca ok. godziny trzeciej w nocy (lub nad ranem jak kto woli). Pojechaliśmy do Międzyzdrojów. Miasto było piękne. Ładne molo jak i plaża. Obejrzeliśmy promenadę gwiazd, byliśmy w odwróconym domu, posiedzieliśmy na plaży, próbowaliśmy wypuścić w powietrze lampion co się nie udało bo chiński badziew prawie się spalił. ( My czyli ja,rodzice i siostra) Zostaliśmy tam przez trzy dni a później udaliśmy się do Pobierowa. Miasto niezbyt mnie urzekło. Było takie....zwykłe. Nie mówię ,że było brzydkie bo było ładne jak każde w którym byliśmy ale to podobało mi się z nich najmniej. W Pobierowie również zostaliśmy trzy dni. Trafiliśmy na bardzo ładną pogodę więc kąpaliśmy i opalaliśmy się nad morzem lecz nie w Pobierowie- tam było za dużo ludzi ale w Trzęsaczu. W ostatni dzień naszego pobytu w Pobierowie gdy opalaliśmy się na plaży w Trzęsaczu byliśmy świadkami przypadku ludzkiej głupoty- inaczej tego nazwać się nie da. W ten dzień były bardzo mocne fale - na plaży strzeżonej zakazano kąpać się blisko falochronu. Blisko nas na plaży niestrzeżonej ratownicy zauważyli trójkę ludzi na falochronie-próbowali z nich zejść. Ratownicy ( wszyscy jacy pilnowali wtedy plaży w pobliżu zdarzenia pobiegli tam. Kilkanaście minut później zobaczyliśmy mężczyznę który szedł z ratownikiem przez plażę- mężczyzna miał zakrwawione obie ręce. Kilka minut później drugi ratownik niósł chłopca który był w podobnym stanie jak wspomniany mężczyzna- miał zdartą (zakrwawioną) bodajże nogę oraz ręce. Po jakimś czasie trzeci ratownik podtrzymywał dwie kobiety które miały nogi całe we krwi. Co mnie najbardziej dziwi-na falochronie gdy patrzyłam były tylko trzy osoby, ale ranne były cztery. Według teorii mojego taty ci ludzie pływali i rzuciło nimi o falochron a resztkami sił wspięli się na niego. Według mojej teorii ludzie po prostu weszli na falochron i z niego spadli.

  Po wyjeździe z Pobierowa pojechaliśmy do kolejnego nadmorskiego miasta. Jadąc do niego zahaczyliśmy o Kołobrzeg w którym trafiliśmy na wyzwanie smaku Pepsi oraz Sunrise festiwal a dokładniej dzień w którym odbywał się sunrise festiwal. Na festiwalu nie bylismy ale na wyzwaniu smaku już tak przy czym zgarnęliśmy te same okulary co rok temu. Kolejną nadmorską miejscowością do której pojechaliśmy po wizycie w Pobierowie okazało się.... Darłówko! Tak, to ta miejscowość w której byłam w maju na wycieczce szkolnej. Byliśmy tam też trzy dni. Odbyliśmy wycieczkę do Biedry i siedzieliśmy nad morzem gdzie woda była tak czysta ,że było widać dno. Ostatnią nadmorską miejscowością w której spaliśmy były Chałupy. Będąc tam pojechaliśmy na Hel gdzie na ulicy leżało pełno zdechłych pszczół. Byliśmy również w Chałupach na plaży która również była ładna. Po dwóch nocach w Chałupach pojechaliśmy w jeden dzień do Gdyni (piękna miejscowość), do Sopotu w którym byliśmy na molo oraz w Gdańsku gdzie zjedliśmy obiad w Ikei i odwiedziliśmy Stare miasto. Wieczorem dojechaliśmy do Torunia do cioci gdzie zostaliśmy na noc. Następnego dnia rano pojechaliśmy zobaczyć Lokal ,,Przy złotej wyspie''. Lokal zajmuje się głównie organizacją imprez okolicznościowych. Po zobaczeniu lokalu pojechaliśmy w dalszą podróż do starego miasta-lecz tym razem w Toruniu. Wybraliśmy się pod dom Mikołaja Kopernika, i zjedliśmy lody u Lenkiewicza gdzie jedna gałka dorównywała trzem lub czterem w innej lodziarni. Później kupiliśmy pyszne, toruńskie pierniki i pojechaliśmy do Katowic. Wyjechaliśmy o siedemnastej i jechaliśmy przez sześć godzin z przerwą na McDonalda w którym zjadłam burgera Becon clubhouse którego na prawdę polecam. Kilkanaście minut po godzinie dwudziestej trzeciej leżałam już w łóżku.
 Teraz możecie zobaczyć zdjęcia z dwutygodniowych wakacji
 (zdjęcia są w przypadkowej kolejności!)